W zeszłym tygodniu ministrowie rolnictwa rozszerzonej Grupy Wyszehradzkiej spotkali się, aby omówić wspólną politykę rolną i możliwości wykorzystania nowoczesnych technologii w rolnictwie. Rząd twierdzi, że wspiera precyzyjne rolnictwo, jednak samo wsparcie dotyczy przede wszystkim zmiennego nawożenia i częściowo telematyki. Niestety to nie wystarczy – cyfryzacja musi być kompleksowa. Zwłaszcza, że w większości gospodarstw nie wymaga to skomplikowanych działań ani wysokich inwestycji, a poszczególne elementy, które realnie oszczędzają koszty i czas, można dziś kupić dosłownie w sklepie internetowym.

Cyfryzacja to bardziej złożony proces, który dotyczy wszystkich obszarów, z którymi musi się zmagać rolnik. Niezależnie od tego, czy chodzi o konkretne czujniki na polu lub w silosie, analizę przejazdów maszyn w celu oszczędzania paliwa, pomoc administracyjną przy wypełnianiu dokumentów wniosków o dotacje, czy też całkowitą cyfryzację procesów w całym gospodarstwie. Z naszego doświadczenia w firmie Agdata mogę powiedzieć, że podobne rozwiązanie zostało przyjęte z zadowoleniem przez każdego rolnika, który zetknął się z precyzyjnym rolnictwem. W związku z postępującymi zmianami klimatycznymi, epidemią COVID-19 lub spadkiem liczby pracowników, rolnicy potrzebują wszelkiej pomocy, która ułatwi im pracę. W przeciwnym razie z czasem możemy dojść do sytuacji, w której obecni rolnicy zakończą działalność i nie będzie kto ich zastąpić.

Aby jak najwięcej rolników miało możliwość cyfryzacji, jednym z rozwiązań jest usunięcie barier dla rolników w postaci ogłoszenia dotacji na cyfryzację. Ministerstwo Rolnictwa mogłoby zaoferować rolnikom finansowanie zakupu poszczególnych komponentów lub eksploatacji systemu przez pierwsze kilka lat. Biorąc pod uwagę dostępność i niską cenę zakupu, ten tytuł dotacji przyniósłby tak zwany efekt „dużo za mało pieniędzy”. Rolnikom z pewnością pomogłoby również, gdyby ministerstwo wywarło większą presję na firmy ubezpieczeniowe, aby uwzględniły instalację urządzeń GPS lub stacji meteorologicznych na polach w obniżonej cenie ubezpieczenia lub łatwiejszym uzyskaniu odszkodowania. Te drobne kroki mogą być początkiem rewolucji cyfrowej, która prędzej czy później czeka Czechy.

Z zadowoleniem przyjmujemy zatem obecną inicjatywę Ministerstwa Rolnictwa. Wierzę, że minister Toman podejmie niezbędne kroki, aby jak najwięcej rolników powróciło do rolnictwa. Od czasu aksamitnej rewolucji średnia wieku rolników stale wzrasta, a liczba osób pracujących w tym sektorze z roku na rok maleje. Według dostępnych danych w najbliższych latach liczba zatrudnionych powinna spaść poniżej 100 tysięcy. Właśnie wykorzystanie nowoczesnych technologii i związane z tym ograniczenie administracji może być kluczem do tego, aby jak najwięcej młodych ludzi znalazło zatrudnienie w sektorze rolniczym. Znajdujemy się bowiem na rozdrożu. Jeśli rząd wesprze precyzyjne rolnictwo, możemy dążyć do częściowej samowystarczalności i odrodzenia rolnictwa w Czechach. Jeśli nie, to w ciągu kilku lat będziemy całkowicie uzależnieni od importu.

Chciałbym zakończyć ten komentarz pozytywnym akcentem. Dlatego chciałbym podzielić się moim doświadczeniem z tradycyjnych targów MESSE w Hanowerze. Lokalne targi technologiczne to miejsce, gdzie spotykają się najnowocześniejsze produkty i rozwiązania, jakie można zobaczyć w Europie. Chętnie pojechaliśmy tam z kolegami (tym razem nietypowo w okresie letnim), aby czerpać potrzebną inspirację, a jednocześnie sprawdzić, jak Czechy wypadają na tle Europy. Dla nas targi MESSE są corocznym wydarzeniem, podczas którego spotykają się najnowsze rozwiązania. Po tegorocznej edycji muszę powiedzieć, że pod względem sprzętu i oprogramowania należymy do europejskiej czołówki. Praktycznie żadne inne państwo w Europie nie ma tak zaawansowanych technologicznie firm jak Czechy. Dlaczego więc nie wykorzystać tej wiedzy? Dlatego chcielibyśmy zaoferować pomoc Ministerstwu Rolnictwa.