Ministerstwo Rolnictwa niespodziewanie zawiesiło program dotacji przeznaczonych na rolnictwo precyzyjne, który tylko w tym roku miał przynieść nawet 200 milionów koron na wsparcie zmiennego nawożenia, a tym samym pomóc w rozpoczęciu korzystania z korzystnego podziału upraw i pól na większej powierzchni gruntów ornych w Czechach. Ambicje stopniowego wprowadzania kompleksowych, zmiennych zastosowań, począwszy od nawożenia, stosowania środków ochrony roślin, a także oczywiście siewu i sadzenia, zostają w ten sposób odłożone na czas nieokreślony. Czy nie jest to szkoda?
Nieoczekiwana decyzja, która zapadła w ostatniej chwili, przysporzyła kłopotów czeskim rolnikom, którzy w ciągu ostatniego roku zainwestowali znaczne środki finansowe, czas i inne zasoby w zakup sprzętu i technologii, aby przejść na rolnictwo precyzyjne. Choć może się to wydawać marginalnym problemem dotyczącym „kilku rolników”, rzeczywistość jest zupełnie inna. Oszczędniejsze stosowanie nawozów ma bowiem znaczący wpływ na ceny żywności, a według europejskich i światowych badań pozytywnie wpływa na środowisko naturalne i jest ściśle związane ze zdrowiem ludzkim.
Przez co najmniej ostatnie dwa lata zapewniano nas wszystkich, że wspieranie cyfryzacji i nowoczesnych metod w rolnictwie jest priorytetem i drogą, którą chce podążać państwo czeskie. Dlatego nie rozumiem, i na pewno nie jestem w tym osamotniony, dlaczego ministerstwo zdecydowało się wstrzymać ten program, który był wspierany i zatwierdzony przez Komisję Europejską, a jeszcze niedawno również przez samo ministerstwo.
Nie rozumiem również uzasadnienia tej decyzji, a przede wszystkim jej terminu, który nastąpił w momencie, gdy wszystko było gotowe do uruchomienia programu i finalizowano rozporządzenie rządowe. Tym bardziej, że ministerstwo z wyprzedzeniem poinformowało, że dotacje zostaną poddane ocenie po pierwszym roku i mogą zostać zmodyfikowane tak, aby w jak największym stopniu odzwierciedlały podejście do środowiska i ekonomię gospodarstwa rolnego. Wszystko to miało miejsce w sytuacji, gdy czescy rolnicy dostrzegają korzyści płynące z wykorzystania nowoczesnych technologii w postaci większej wydajności i lepszej ekonomiki. Tak jest właśnie w przypadku nawożenia zmiennego, które przynosi oszczędności na nawozach rzędu dziesiątek, a nawet setek tysięcy, przy jednoczesnym zwiększeniu lub co najmniej utrzymaniu tego samego długoterminowego plonu.
Wśród argumentów za zawieszeniem programu pojawiła się opinia, że większość czeskich rolników już od dawna stosuje nawożenie zmienne. Zasadniczo nie zgadzam się z tym twierdzeniem i mogę się opierać na doświadczeniach związanych z prowadzeniem największej usługi cyfryzującej czeskie rolnictwo. Z naszych danych i doświadczeń wynika, że obecnie tylko około 5% gospodarstw stosuje kompleksowe technologie umożliwiające zmienną aplikację nawozów. Dzięki temu oszczędzają nie tylko koszty nawozów, ale także chronią środowisko, co jest również celem ministerstwa. Jednocześnie należy pamiętać, że precyzyjne, zmienne stosowanie nawozów to nie tylko gromadzenie danych, ale przede wszystkim ich analiza i tworzenie odpowiednich map stosowania. Ważne jest również prawidłowe stosowanie nawozów na polu, co jest ściśle związane z nowoczesną technologią, a przede wszystkim z jej obsługą.
Zgodnie z nieoczekiwaną informacją prasową Ministerstwa Rolnictwa z wtorku 31 stycznia środki z programu zostaną przeznaczone na zakup maszyn rolniczych i urządzeń nawigacyjnych. Ministerstwo argumentuje, że chce umożliwić rolnikom zakup nowoczesnej techniki i zwiększyć zainteresowanie rolnictwem. Jednak technologie i technika te były już wspierane w kończącym się Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich, więc nie jest to żadna zmiana. Rolnicy będą mogli dalej modernizować technikę, ale nie otrzymają środków, aby mogli z niej korzystać zgodnie z zamierzeniami rozważanej dotacji, mimo że była ona długo i starannie przygotowywana przez Ministerstwo Rolnictwa. Na 95% gruntów ornych w Czechach będą więc jeździć nowoczesne maszyny, które jednak w większości będą zachowywać się wobec przyrody tak samo jak 5 lat temu – rolnicy nie będą bowiem mieli środków finansowych ani ludzkich na przygotowanie i ocenę danych, więc często nie będą w pełni wykorzystywać zmiennych aplikacji. Będą oczywiście w większym stopniu skupiać się na dotowanej technice rolniczej, tak jak dotychczas.
Nowe ciągniki, nawigacja ani sygnały RTK same w sobie nie ułatwią pracy w rolnictwie. Tylko połączenie doskonałej technologii i nowoczesnych systemów przetwarzających duże ilości różnorodnych danych pozwoli na ukierunkowane zastosowania. Jednocześnie pozwoli nam to spojrzeć na pola z perspektywy długoterminowego potencjału plonów, a tym samym skupić się na obszarach o wysokiej wydajności i wybrać odpowiednie środki dla obszarów o niższym potencjale. Popieram rozwój robotyki, jednak obecnie ma ona praktyczne zastosowanie tylko na niewielkiej części gruntów rolnych, a przede wszystkim w szklarniach lub pomieszczeniach zamkniętych.
Moim zdaniem państwo pokazuje, że pomimo wielu deklaracji cyfryzacja nie jest jego priorytetem i porzuca wysiłki rolników w momencie, gdy poświęcili oni ogromną ilość czasu i pieniędzy na cyfryzację i byli zdeterminowani, aby wprowadzić zmiany na lepsze nie tylko dla siebie, ale także dla krajobrazu. Agdata zajmuje się nawożeniem zmiennym już od ponad 5 lat i możemy powiedzieć, że ostatni rok był zdecydowanie najbardziej intensywny pod względem zainteresowania tą kwestią. Z praktyki wiemy jednak, że przejście na rolnictwo precyzyjne jest koniecznością dla czeskich rolników, a dobrą wiadomością jest to, że sami rolnicy są tego świadomi. Tak bardzo potrzebna cyfryzacja nastąpi więc, ale będzie to bardziej skomplikowana droga i zajmie znacznie więcej czasu. A według ostatnich doniesień, niestety w 2023 r. bez motywacyjnego wsparcia państwa. Możemy więc tylko mieć nadzieję, że dyskusja w ministerstwie będzie kontynuowana w tej dziedzinie i będziemy mieli kolejną okazję wyjaśnić korzyści w oparciu o argumenty, a nie domysły.
Autorem komentarza jest Lukáš Musil, dyrektor handlowy Agdata.