Źródło: https://inodpady.cz/takove-mohou-byt-plody-digitalizace-ceskeho-zemedelstvi/

Rolnicy, cyfrowi prymusi? Na razie nie, technologie nie powodują automatycznie cyfrowego sposobu myślenia, a tym samym wzrostu gospodarczego.

Komentarz Lukáše Musilana temat badania przeprowadzonego przez Stowarzyszenie Małych i Średnich Przedsiębiorstw oraz Rzemieślników Republiki Czeskiej (http://amsp.cz/zemedelci-jsou-v-digitalizaci-dale-nez-prumysl/)

15% na zużyciu paliwa, 8% na inwestycjach w nasiona i sadzonki, nawet 100% redukcji strat. Agenda i sprawozdawczość skrócone do 10% – 15% pierwotnego czasu. Takie są owoce cyfryzacji czeskiego rolnictwa, które według badania Stowarzyszenia Małych i Średnich Przedsiębiorstw oraz Rzemieślników Republiki Czeskiej zyskuje na popularności i może stanowić wzór dla pozostałych gałęzi przemysłu. Jest jednak jeden problem – nie jest to do końca prawda. Pomimo dużych inwestycji w nowe technologie, przeciętny czeski rolnik pozostaje daleko w tyle za światową czołówką pod względem ich rzeczywistego wykorzystania. A wystarczy tak niewiele – chcieć zmienić to podejście, na przykład poprzez większe zaangażowanie państwa w tę kwestię. W przeciwnym razie cyfryzacja przyniesie oszczędności i wzrost tylko niewielkiej części gospodarstw.

Nie oznacza to, że w czeskim rolnictwie brakuje nowoczesnych technologii. Wynika to z uwarunkowań historycznych – Czesi zawsze byli światowymi liderami w dziedzinie badań i rozwoju w rolnictwie, a dzięki polityce dotacyjnej mogli zakupić cały szereg nowoczesnych narzędzi. Na polach spotykamy więc ciągniki wyposażone w komputery pokładowe, obserwujemy stopniowe wprowadzanie robotyzacji i automatyzacji. W samej Czechach zainwestowano w ten sposób miliardy. Nadal jednak brakuje tego, co najważniejsze – cyfrowego myślenia, a tym samym umiejętności wykorzystania tej inwestycji.

Aby branża mogła być uznana za zdigitalizowaną, musi spełniać kilka warunków. Po pierwsze, musi generować dane w formie cyfrowej w ramach swoich procesów. Po drugie, musi być w stanie je analizować i korelować. Po trzecie, musi istnieć możliwość pracy z nimi z jednego centralnego miejsca – czyli musi istnieć uniwersalna infrastruktura cyfrowa, do której za pomocą prostego API można podłączyć praktycznie wszystko. Czwarty punkt jest najtrudniejszy. Wymaga on zrozumienia zasadniczej roli cyfryzacji, rozbudowy całego ekosystemu cyfrowego i podejmowania decyzji w oparciu o dane.

Abyście mieli wyobrażenie, jakie korzyści może przynieść cyfryzacja. Agdata, największe czeskie narzędzie zarządzające 650 000 hektarów, pozwala rolnikom zaoszczędzić średnio około 50% roboczogodzin miesięcznie. W przypadku małych gospodarstw może to oznaczać jedno wynagrodzenie, a w przypadku dużych nawet dziesięć wynagrodzeń. Zwiększają one wydajność – o 8% w przypadku zużycia paliwa i o 15% w przypadku innych inwestycji. Przyspieszają również realizację zadań, w przypadku dobrego ustawienia nawet o niewiarygodne 10–15% pierwotnego czasu. Nie jest więc przesadą stwierdzenie, że pełna cyfryzacja czeskiego rolnictwa, która jest dziś technicznie możliwa dzięki rozbudowie sieci bezprzewodowych do komunikacji między maszynami i sprzętem, pozwoliłaby zaoszczędzić setki milionów koron rocznie. Nie wspominając już o wpływie na krajobraz.

Badania pokazują, że nowoczesne technologie wykorzystuje 4/5 rolników. Jednak tylko kilka procent z nich można uznać za osoby o cyfrowym sposobie myślenia. Nie ma jednak powodu do pesymizmu. Cyfryzacja czeskiego rolnictwa zdecydowanie postępuje, a tempo tego procesu będzie się przyspieszać. Głównym motorem nie będzie jednak pozytywna motywacja, ale wspomniana już motywacja negatywna. Niedobór siły roboczej, rosnące obciążenia administracyjne czy zmiany klimatyczne, które mają większy wpływ na rolnictwo niż na inne branże. Ci, którzy zaczną rozwiązywać te problemy na czas za pomocą narzędzi cyfrowych, mają duże szanse na złagodzenie ich zasadniczego wpływu, a tym samym na znaczny postęp. Pozostali będą musieli poczekać, aż warunki te sprawią, że cyfryzacja stanie się koniecznością, a nie możliwością.